Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

Menu główne:
  • 3+ Liczna Rodzina
  • belka
  • glf

Wielkie finały BeLKA - zapowiedź

Belka Po 138 spotkaniach w sezonie dotarliśmy w końcu do tych kilku najistotniejszych. Na placu boju pozostały już tylko 4 ekipy, z czego dwie – Machina i Manhattan stoczą walkę o najwyższą stawkę.

Tu nie ma przypadku. W tym roku nie byliśmy świadkami żadnych poważniejszych niespodzianek, nagłych zwrotów akcji czy ataków z drugiego planu. Finaliści przebrnęli przez wszystkie dotychczasowe etapy z dużą swobodą i w wyśmienitym stylu. Z parkietu schodzili pokonani bardzo rzadko. Manhattan przegrał z We Got Game i WTF, Machina jedynie z Manhattanem. Obydwa spotkania rozgrywane były jednak w hali na ul. Kosynierów, a nikomu, kto bywa tu i tam, nie trzeba tłumaczyć, że specyfika Hali na Skarpie jest zupełnie inna.

 Na pewno spodziewać się można bardzo wyrównanych rywalizacji. Machina i Manhattan są liderami ligi w klasyfikacji zbiórkowej i punktowej. Ci pierwsi statystycznie częściej asystują i są skuteczniejsi za 3 pkt. Drudzy lepiej przechwytują i blokują (aczkolwiek po dojściu Rafała Przybyła i w tym elemencie Machina na pewno nie jest gorsza). Sumarycznie eval przemawia za Machiną.

To, rzecz jasna, są tylko liczby, które mają tendencję do zaciemniania obrazu. Przejdźmy zatem do personaliów.

O sile ofensywnej Manhattanu stanowi w największej mierze dwójka małych – Krzysztof Kręglicki i Mateusz Pawlik. Przez zdecydowaną część meczu to oni decydują o sposobie gry całego zespołu i to oni zazwyczaj akcje wykańczają. Ogromne znaczenie będzie miała zatem ich skuteczność. Mocno obsadzona jest także pozycja nr 4 (J. Urych, T. Konik, M. Bentkowski, A. Szafraniec) . Silni skrzydłowi Manhattanu to typowe walczaki, które dobrze zbierają i mocno bronią. Żaden z nich nie jest jednak wybitnie wysoki, przez co katowiczanie miewają problemy z upilnowaniem typowych, rosłych centrów. Pozostali, choć ich rola nie bywa zazwyczaj zbytnio eksponowana, w żadnej mierze nie są też „wypełniaczami” składu i zagrać potrafią.

Machina, ta z playoffów, jest imponująca. Po kolei. 1-2 to Mateusz Zarychta i Paweł Zielony. Pierwszy to typowy rozgrywający z najwyższą średnią asyst w lidze, ze znakomitym przeglądem pola, rzutem za 3 i z półdystansu. Wrócił po przerwie i w playoffach póki co się wyróżnia. Zielony miewał już lepsze sezony, ale nadal, gdy ma dzień wydaje się być nie do powstrzymania, zwłaszcza w kontrach. Dalej jest Łukasz Baszyński, solidny na zbiórce z niezłą trójką, uniwersalny Daniel Pełka i odnajdująca się na boisku w każdym spotkaniu trójka Rafał Buczma, Marek Przybecki i Michał Rzenno.  Jest też wartość dodana. Na ostatnich meczach systematycznie pojawiają się jeszcze Sebastian Kałuża i Rafał Przybył. O tym, jak wielkie znacznie ma ten ostatni, przekonywaliśmy się cały zeszły sezon, który zakończył z tytułem MVP.

Trudno oprzeć się wrażeniu to Machina dysponuje bardziej zrównoważonym składem. Za nimi przemawiają też ostatnie, niezwykle udane występy. Ale, znów  –  to Manhattan wygrał pierwsze spotkanie, co oznacza, że nie może być w tej konfrontacji mowy o faworycie.

W małym finale może być równie ciekawie. Już nie raz pisałem, ze mecze Seven - Drozd to mały klasyk.  Bilans ich spotkań z ostatnich lat to 2:1 dla Drozda. Może być różnie. Seven stoi przed olbrzymią szansą. Dla nich 3 miejsce będzie wielkim sukcesem – jeszcze nigdy nie zaszli tak wysoko. Z drugiej strony Drozd, w którym wiedzą już, że tytułu nie obronią. Myślę jednak, że nie zamierzają odpuszczać. 3 miejsce to jednak podium, jednak medal i pewność, że nie ma poważnego zniżania lotów. W końca przez kilka lat ówczesny Onyx uchodził właśnie za „tę trzecią drużynę” Belki.

 Dużo zależy od składów. Przy pełnej frekwencji Drozd wygląda zdecydowanie bardziej przekonująco. Ale najczęściej bywa tak, że kogoś brakuje i wtedy szanse się wyrównują. Uwagę, jak zawsze trzeba zwrócić na Wojtka Handwerkera i Roberta Kałużę oraz Pawła Arbocziusa, Tomasza Gąsiora i Pawła Majkę i Michała Matysiaka (jeśli oczywiście będzie). Ta konfrontacja będzie odbywać się w systemie mecz-rewanż (czyli dopuszczalny jest remis w jednym spotkaniu).

Tak to wygląda na dzień dzisiejszy. Jestem przekonany, że czeka nas kawał dobrej koszykówki, więc zachęcam do namawiania żon, dziewczyn, rodzin, znajomych i wszystkich tych, przed którymi warto zaimponować, do odwiedzenia w niedzielę Hali na Skarpie. Ponoć ten weekend należeć ma w Bytomiu do superbohaterów - nie ma lepszej okazji do objawienia się w nowej roli, niż wydarzenie sezonu.

Seven – Drozd                              (I mecz o 3 miejsce, 21.04.2013,  godz. 18.00)

Machina – Manhattan                  (I mecz finału, 21.04.2013,  godz. 19.20)  

więcej na www.belka.bytom.pl

Przeszukaj serwis: