Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

Menu główne:
  • 3+ Liczna Rodzina
  • belka
  • glf

Machina mistrzem Bytomskiej Ligi Koszykówki Amatorów

Machina Choć skład Machiny na przestrzeni lat mocno się zmieniał, marka zespołu w lidze jest niezmiennie bardzo wysoka. Nie ma chyba drużyny, który w równie istotny sposób wpływa na historię Belki.

Dwa ostatnie sezony, mimo, iż  niezwykle pomyślne, kończyły się jednak dla bytomian zawodem. Najpierw w finale lepsze okazało się AHE Bytom, a w zeszłym roku Machina poległa w starciach z Onyxclubem. W tym sezonie oczekiwania były jednoznaczne, liczyło się tylko zwycięstwo. Zespół wzmocnił się byłymi zawodnikami AHE, dołączyli też Daniel Pełka i Michał Rzenno, więc skład osobowy wyglądał imponująco. Kwestią było tylko, czy uda się wszystkie te elementy poukładać tak, aby cała ta maszyneria działała płynnie.

Kolejne mecze sezonu udowadniały, że faworyci są dwie długości przed rywalami. Różnice co tydzień sięgały 20-30 punktów, w szczytowym momencie doszła nawet do 50 pkt.  I tak „sezon miodowy” trwał, aż do konfrontacji z Manhattenem, który trochę nieoczekiwanie, lecz w pełni zasłużenie wygrał na Kosynierów po bardzo dobrym spotkaniu. W efekcie Machina wychodziła do playoffów z drugiego miejsca. Jak się okazało, nie miało to żadnego znaczenia. Najpierw odstawione zostało WTF, później, w rewanżu za zeszłoroczny finał, niemiłosiernie skarcony został Drozd.  

W finale Machina dostała możliwość zrehabilitowania się za jedyną porażkę w sezonie. Wydawało się, że będzie to najtrudniejsze zadanie sezonu i też tak było, ale raczej tylko w pierwszym spotkaniu. Drugie, choć początkowo wyrównane, rozwinęło się w pomyślny dla Machiny sposób. Odjazd zaczął się już w drugiej kwarcie. Katowiczanie wykazywali się rażącą nieskuteczności, oddawali bardzo szybkie rzuty i ogólnie sprawiali wrażenie mocno nieskoncentrowanych. Machinie za to grało się coraz łatwiej. Mateuszowi Zarychcie siadły trójki, a w kontratakach tradycyjnie nikt nie potrafił dogonić Pawła Zielonego. Kolejna odsłona na remis, ale na tym etapie bytomianie mieli już 10 punktów przewagi. Ostatnia kwarta nie zmieniła obrazu gry. Manhattan forsował rzuty, które jedynie obijały obręcz, Machina trzymała dystans grając z coraz większą łatwością. Lekkie ożywienie w ataku przyniosło wejście Michała Bentkowskiego, ale ten mecz był już stracony. Równo z końcową syreną trójka Michała Rzenno dokończyła dzieła. Machina zwyciężyła 60:43.

Nie był to ani najładniejszy, ani najciekawszy, ani też najbardziej dramatyczny mecz sezonu, ale mimo wszystko najważniejszy. Machina wykonała zadanie i jest mistrzem sezonu 2012/2013. Wielkie gratulacje; zasłużyli sobie na to.

Powodów do smutku nie maja chyba również zawodnicy Manhattanu. Wiadomo, że gdy przegrywa się w finale zawsze pozostaje niedosyt. Ale z drugiej strony to oni w swoim debiutanckim sezonie byli jedyną ekipa, która była w stanie walczyć z Machiną. Bardzo prawdopodobne, że gdyby nie katowiczanie, liga byłaby nieznośnie przewidywalna. A tak to do ostatniego spotkania sprawa zwycięstwa była otwarta. Za bardzo dobry sezon (bilans 15-4) również należą się brawa.

No i miejsce trzecie. Seven w drugim spotkaniu z Drozdem nie zachwyciło, ale też zachwycać nie musiało. 22 punkty przewagi z pierwszego spotkania pozwalały na zachowanie spokoju nawet przy 10-cio punktowej stracie. Drozd pokazał na koniec charakter i umiejętności, ale było o jedno spotkanie za późno. Seven tym samym odnosi największy sukces w swej belkowej historii. Na drodze po medal udało im się pokonać i Kegów i Drozdów, co może budzić dumę. Gratulacje raz jeszcze.

Klasyfikacja końcowa BeLKA w sezonie 2012/2013:

1.       Machina

2.       Manhattan

3.       Seven

4.       Drozd

5.       We Got Game

6.       Kegi

7.       WTF

8.       Amigos

9.       Zmarnowane Talenty

10.   Silesia Mikołów

11.   Sharks

12.   KiS

13.   Reklamacyjny.pl

14.   Silesia Clinic

15.   NSZZP KMP

16.   Speed

17.   Respirator II

więcej na www.belka.bytom.pl

Przeszukaj serwis: